-Ja ją zaprowadzę. - powiedziałem do Mike'a, i podniosłem Bellę.
-Spoko..- powiedział Mike trochę,a raczej bardzo na mnie zły.
Kiedy już sobie poszedł, powiedziałem:
-Widzisz, mówiłem że nie warto iść..- uśmiechnąłem się zawadiacko.
-Hah..Ciekawe skąd..- powiedziała.
-Wczoraj, pytałem się nauczyciela.- skłamałem.
-Aha..
Kiedy dotarłem do szpitala, położyłem Bellę na leżach..Po chwili przyszła pielęgniarka.
-Dzień dobry, co się stało?- spytała Belli lub mnie.
-Bella zemdlała..
-A wiesz może czemu?
-Krew..Zobaczyłam i poczułam krew..- powiedziała Bella cicho.
-Aha..Zaraz wracam. -powiedziała pielęgniarka, po czym gdzieś poszła.
-Czekaj..Przecież krwi nie da się poczuć..- powiedziałem.
-Ja poczułam.- powiedziała.
Nastała chwila ciszy. Parę minut potem, przyszła pielęgniarka.
-Mógłbyś na chwilę pójść?- spytała mnie miłym głosem.
-Jasne. - powiedziałem, po czym poszedłem przed drzwi do sali szpitalnej.
Nagle, przyszedł Mike, na którego ramieniu, opierał się jakiś chłopak, najwyraźniej, jemu też zrobiło się słabo.
Przelotnie uśmiechnąłem się do niego.
Kiedy pielęgniarka, pozwoliła mi wejść do sali, od razu tam wszedłem.
-Chodź Bella, pójdziemy do sekretarki i poprosimy żeby cię zwolniła z lekcji.
-Ale nie trzeba!
-Trzeba..Nawet nie wiesz jaka jesteś blada!- powiedziałem.
-No na pewno nie bladsza od ciebie..
Zaśmiałem się, i poprowadziłem ją do sekretariatu.
-Dzień dobry proszę pani, czy mogła by pani zwolnić Bellę z lekcji, jest jej słabo.- uśmiechnąłem się.
-Jasne, ale jak ona dotrze do domu?
-Zawiozę ją.
-Dobrze, ciebie też zwolnię. Możecie już jechać. -uśmiechnęła się.
-Dziękujemy. - powiedziałem, po czym poszedłem wraz z Bellą do samochodu.
-Ale ty manipulujesz ludźmi..- powiedziała Bella.
-Ja?Skądże!- zaśmiałem się.
Wsiedliśmy do samochodu, i ruszyliśmy. Po chwili, byliśmy już przed jej
domem. Zaprowadziłem ją do środka, dalej była bardzo blada..Bladsza niż
zazwyczaj..
-Dzień dobry- powiedziałem do Charliego, kiedy byliśmy w salonie.
-Dzień dobry, Bello, aleś ty blada, co się stało?- spytał nieco zaniepokojony Charlie.
-Na pierwszej lekcji, sprawdzaliśmy grupę krwi, i zemdlałam..Edward Cullen mnie odwiózł do domu.
-Aha..Dziękuję Edwardzie.
-Proszę, do widzenia!
-Do widzenia.- odpowiedział. Poszedłem do samochodu, i pojechałem do domu.
*Wieczorem*
Tak jak to zwykłem robić, wszedłem do domu Belli przez okno.
-Cześć, co tam?
<Bella?>