Kiedy zobaczyłem Bellę, od razu się do niej uśmiechnąłem, i podszedłem.
-Cześć.- znów się uśmiechnąłem.
-Hej.- odwzajemniła uśmiech, i lekko się zarumieniła.
-Zna cie się?- spytał nagle Carlisle.
-Tak, poznaliśmy się dzisiaj rano w szkole..- odpowiedziałem.
-Aha. Dobra Bello, z nogą nie jest tak źle, możesz chodzić, ale staraj się nie biegać, okej?- powiedział Carlisle.
-Okej.
-Zaraz przyjdę, wypiszę ci zwolnienie.- powiedział, po czym poszedł do swojego gabinetu.
-Dzięki, jeszcze raz..- powiedziała Bella, i zwróciła głowę w moją stronę.
-Nie ma za co.- odpowiedziałem.
Po paru minutach, Carlisle wrócił, po czym dał Belli kawałek kartki.
-Dobra Bella, jedziemy już do domu!- odezwał się Charlie, i podszedł o
dziewczyny.- Dziękuję panie doktorze.- powiedział i podał rękę
Carlisle'owi, a on ją uścisnął.
Po chwili Charlie, oraz jego córka wyszli ze szpitala i pojechali do domu.
*Wieczorem*
Po cichu, wszedłem do domu Belli przez okno. W owej chwili, rozmawiała
ze swoją mamą, przez telefon. Kiedy tylko mnie zobaczyła, od razu się
pożegnała ze swoją mamą, i rozłączyła.
-Cześć, znów.- powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-Cześć..Ale jak ty tu wszedłeś?- spytała.
-Przez okno.
-Aha..
Przez chwilę, rozmawialiśmy o czymś, a potem powiedziałem, patrząc przez okno:
-Ale masz stare auto..Co ty na to, żebym jutro przyjechał po ciebie do szkoły?- uśmiechnąłem się zadziornie.
<Bella?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz