Chodziłam po tym zadupiu, Forks. Matko, mniejszego miejsca się nie dało =,=
Dobra, jestem tu tylko do tej Swan, pomyślałam
Gdy tak szłam, wpadła na mnie jakaś dziwka. Była... Ugh...
- Uważaj, jak łazisz - warknęłam
- Przepraszam - powiedziała cicho. W jej głosie było słychać strach. Nie dziwię, się miała się czego bać.
- Dobra, won mi z oczu - wytknęłam i jednym zwinnym ruchem odepchnęłam ją od siebie. Natychmiast podbiegł do mnie jakiś rudowłosy kretyn.
Jednak... Coś w tym idiocie było fajnego... Co? Sama nie wiem...
- Przeproś ją - warknął, patrząc na mnie oczami... Złotymi?
Już się boję, pomyślałam
- A i masz czego - wytknął
Skąd on o tym wiedział?!
- Nie musisz wiedzieć. Teraz przeproś Bellę
Czyżby to była ta Swan?
- Czego od niej chcesz?
- Pewni goście chcą z nią pogadać
A, że to Volturi, to nie musiał wiedzieć.
- Czego od niej chcą? - wycedził, wściekły
- Skąd ja mam wiedzieć? Czy noszę nazwisko Volturi? Nie, więc pytania do Jane
- Masz z nią kontakt?
- Deklu, to moja siostra
<Edward?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz