Spojrzałam na dziewczynę która obok mnie usiadła.
-Hey,jestem Olivia,a ty?-dziewczyna zmierzyła mnie lekko podejrzliwym wzrokiem...
-Jestem Luna..a ty..nie jesteś czasami zbyt młoda,aby siedzieć w tej klasie?
-Zamiast do gimnazjum,wsadzili mnie od razu do liceum.
-A dlaczego?
-Uważali,że nie będzie mi to potrzebne...no a mi to na dobre wychodzi..w
końcu nie każdy kończy liceum w wieku 15 lat-uśmiechnęłam się
-15 lat?!-wykrzyknęła półtonem,a nauczyciel natychmiast podszedł do
naszej ławki i rąbnął długą linijką o stół z głośnym hukiem,aż
podskoczyłyśmy.
-Co to mają być za pogaduchy!?Zostajecie godzinę po lekcjach!-powiedział
zdenerwowany...Zauważyłam,że Luna pobladła...musiałam coś szybko
wymyślić,abym chociaż przynajmniej ja siedziała w tej kozie zamiast
niej...
-Panie profesorze...to ja powiedziałam..-próbowałam jej bronić.
-Jak to..przecież to z ust panny McCountrey wyszły te słowa-powiedział nadal wkurzony...
-Czyżby pan mnie posądzał o kłamstwo?-powiedziałam słodkim,melodyjnym
głosem,oraz uśmiechnęłam się uroczo,a on tylko westchnął głęboko...
-No dobrze...panna Luna jest zwolniona z karnych godzin po lekcjach-po
czym odszedł do tablicy,a ja odchyliłam się na krześle i westchnęłam z
ulgą...
<Luna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz