Przyśpieszyłem.
Dotarliśmy za jakieś półtorej godziny.
-Na którą mamy samolot?- spytała spoglądając na zegarek.
-Na 20, czyli mamy jeszcze pół godziny.
-Okej.
Wysiadaliśmy z samochodu i powoli ruszyliśmy do samolotu.
*Po locie*
Kiedy dotarliśmy przed dom mamy Belli, wraz z nią podszedłem do drzwi i zapukałem. Spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła.<Bella?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz