niedziela, 30 czerwca 2013

Od Edwarda- C.D Belli

- Bells?Co się stało?-spytał niepewnie Charlie.
-Tato....Jaa...Edward..- nie wiedziała jak zacząć..
-Co?!Jesteś w ciąży?!- spojrzał na mnie groźnie i zaczął mi prawić kazanie:
-TY..CO TY SO...
-Tato!Spokojnie!- wcięła się Bella.
-Co spokojnie?!
-Ja nie jestem w ciąży!
-To co?
<Bella?>

piątek, 28 czerwca 2013

Od Olivii - C.D Daniela


-Jasne-uśmiechnęłam się do niego.Już po chwili szliśmy lasem.Rozejrzałam się na boki a on spojrzał na mnie.
-Wszystko okey?
-Tak..pewnie..tylko coś usłyszałam-wzruszyłam ramionami.
-Ahaa-uśmiechnął się a ja odwzajemniłam uśmiech.Wbiłam wzrok w ziemię nie wiedząc,o czym mam z nim gadać,gdy on na mnie spojrzał i się zapytał:
-Idziesz ze mną na polowanie?-zerknęłam na niego.
-Tylko,że...zwierzęta i ludzie żyją w 2 odrębnych miejscach...
-Wiem,ale raz mogę spróbować krwi zwierzęcej..a ty-tu się uśmiechnął-ludzkiej.
-Em...
-Przecież to życie tylko jednego człowieka..a na Ziemi jest ich miliony...
-Sama nie wiem-powiedziałam cicho.
-Przecież masz do tego prawo,prawda?-lekko przechylił głowę.
-No..w pewnym sensie-powiedziałam jeszcze ciszej.
-A więc?
-Zgoda...
<Daniel?>

Od Jacoba - C.D Setha


Ehh...po prostu chodź odpocznij,okey?, westchnąłem
Dobra., po czym wybiegł z terenu,który musieliśmy patrolować a ja sam zacząłem krążyć wokół obszaru,już znudzony.
Nie ociągaj się!usłyszałem w swojej głowie ryk Sama.Przewróciłem oczami i przyspieszyłem tempa.Gdy usłyszałem jakiś szelest rozejrzałem się i ruszyłem w głąb lasu,aby sprawdzić,czy tam czegoś bądź kogoś nie ma.Omiotłem wzrokiem parę drzew i krzaków ale nic z tego.Zawróciłem i znowu zacząłem chodzić po obrzeżach lasu...

czwartek, 27 czerwca 2013

Od Daniela- C.D Olivii

Kiedy Olivia zaczęła mi demonstrować, to, jak zwiodła tamtego faceta, uśmiechnąłem się..
Wyglądała bardzo uroczo itp; itd..
-I jak?- uśmiechnęła się po czym siadła obok mnie.
-Wyglądasz bardzoo sexyy- zaśmiałem się.
-Heh, dzięki.
-Em..Chcesz się może gdzieś przejść?- spytałem.
<Olivia?>

środa, 26 czerwca 2013

Od Belli - C.D Edwarda

- Proszę, zostań - powiedziałam cicho, patrząc w ziemię
- Dobrze... - westchnął
Spojrzałam na niego
- Coś nie tak?
- Nie, po prostu martwię się...
- Czym?
- Nieważne...
- Wszystko co jest związane z tobą, jest ważne...
<Edward?>

Od Belli - C.D Edwarda

Wzięłam głęboki wdech. Jak mi serce dudniło!
- Wszystko ok? - spytał, wyczuwając rytm serca
- Tak, tylko się denerwuję... - powiedziałam cicho
- Przy mnie nie masz czym... - wyszeptał mi do ucha, po czym pocałował. Uśmiechnęłam się, nadal przerażona reakcją Charliego.
Wzięłam głęboki oddech i weszliśmy do środka. Do moich uszu doszły odgłosy meczu.
- Tato, wróciłam - starałam się mówić swoim naturalnym głosem
- Bells? - dosłyszałam jego głos
- A niby kto to może być? - westchnęłam
- Nie wiem...
Weszłam do kuchni i zawołałam:
- Jadłeś coś?
- Zamówiłem pizzę
- Ok... - powiedziałam, po czym otworzyłam drzwi od lodówki. Wzięłam trzy jajka, z szafki wyjęłam patelnię. Rozbiłam jajka na patelnię i postawiłam na kuchence. Gdy patrzyłam na smażące się jajka, poczułam, że Edward obejmuje mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się do niego, odwróciłam się i pocałowałam go.Wtedy do kuchni wszedł Charlie. Mój ukochany puścił mnie i uśmiechnął się tajemniczo.
<Edward?>

wtorek, 25 czerwca 2013

Od Olivii - C.D Daniela

-Hmm..interesujące-parsknęłam śmiechem a on wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-A tak właściwie..to od jak dawna jesteś wampirem?-lekko przechylił głowę.
-Od jakichś..6 tygodni..
-Tak krótko?
-No..tak-wzruszyłam ramionami.
-A piłaś kiedyś ludzką krew?-rzucił niby od niechcenia.
-A co to?Przesłuchanie?-parsknęłam słodkim śmiechem.
-Oczywiście,że nie,lubię o ładnych dziewczynach wiedzieć jak najwięcej-uśmiechnął się szarmancko a ja cicho westchnęłam...Był przystojny...aż za przystojny...nie wiem,jak to wyglądało,jaką miałam minę czy coś w tym stylu ale on tylko parsknął śmiechem.
-Wszystko okey?-powiedział nadal lekko się śmiejąc.W końcu oprzytomniałam i spojrzałam na niego.
-Wszystko w jak największym porządku-rzuciłam od niechcenia i wzruszyłam ramionami.
-No a więc,odpowiesz na moje pytanie?-lekko przechylił głowę.
-Tak,kilka godzin po przemienieniu...no..zanim się zorientowałam,kim jestem,owszem,zabiłam jednego faceta...
-A jakim sposobem?Może zademonstrujesz?-wyszczerzył zęby.-Ale bez gryzienia-rzucił po chwili.
-Okey-lekko się uśmiechnęłam po czym zaczęłam na nim demonstrować to,co robiłam z tamtym facetem czyli po prostu go uwodzić.Na zwykłym śmiertelniku zrobiło to ogromne wrażenie..no ale ciekawe czy na nim też..
<i jaka reakcja?>

Od Edwarda- C.D Belli


E: Co jest?
B: Edward, proszę cię, nie jedź tak szybko!
E: Dobra dobra,  przepraszam, ale jak najszybciej chciałem dotrzeć do domu..
B: Ahaa...
W końcu dojechaliśmy..Otworzyłem drzwi Belli, i cały czas szedłęm obok niej, rozglądając się na w szystkie możliwe strony, i przeglądając wszystkim możliwym istotom myśli..Bezpieczenstwo Belli jest dla mnie najważniejsze..
Zaprowadziłem ją do pokoju..
E: Dobra..Mam isć, czy nie?Jeśli pójdę, to zaniedługo możesz zauważyć tu Alice lub kogoś..
<Bella?>

Od Edwarda- C.D Belli

E: Czemuu?Przecież to twój ojciec!y powiesz swojemu, ja swojemu..A zresztą, on niezbyt mnie lubi,  więc i tak wolałbym żebyś ty powiedziała.
B: Niee..Ty!
E: Razem..
B: Eh..No dobra..
Uśmiechnąłem się zwycięsko..
E: No więc..Chcesz to załatwić teraz, czy potem?
B: Zaryzykuję i powiem Tak..
E: Ok...Jak chcesz.
Weszliśmy do samochodu..Po paru minutach, byliśmy na miejscu. Stanąłem przed drzwiami i podałem rękę Belli
<Bella?>

Od Daniela- C.D Olivii

-Okej..Jeśli nie chcesz mówić ne mów..Ale wiesz co?Szczrze, ulżyło mi..Przynajmniej żaden z nas wiedząc że ta druga osoba jest wampirem, nie musi się bać, że tamta zobi jej krzywdę- zaśmiałem się.
-Nom..Ale w sumie, ja jakbym nie była wampirem, to i tak bym się nie bała, przecież ty nie pijez krwi ludzkiej, tylko zwierzęcą, nie?
-Emm...Nie.Ludzką..Ale  i tak żadnej z osób które poznam lub nie w tej szkole, lub najbliższym otoczeniu, nie muszą się martwić..Zabijam tylko tych których np. w lesie lub na ulicy spotkam..This is my logic...-uśmiechnąłem się.
<Olivia?>

Od Belli - C.D Edwarda

- Ale...
- Żadnego ale! Nie ruszasz się stąd aż do podróży poślubnej! - warknął. Był naprawdę rozgniewany. Patrzył na drogę, wściekły. Nigdy nie widziałam go tak rozwścieczonego. Przyznam, trochę się bałam.
Postanowiłam uspokoić się, patrząc przez okno. Jednak gdy tylko odwróciłam wzrok, ten gwałtownie przyspieszył. Moje serce gwałtownie przyspieszyło, gdy zaczął dochodzić do 200km na godzinę. Ten, wyczuwając mój puls, zahamował i spojrzał na mnie przestraszony
<Edward?>

Od Belli - C.D Edwarda

- Och... - ziewnęłam i się przeciągnęłam - Wolę wróc... - nagle urwałam i zaczęłam nad czymś myśleć
- Co się stało?
- Mówisz, że jesteś niezniszczalny?
- No... Tak...
- To... - czułam, że byłam blada jak kreda
- To co?
- Mam nadzieję, że jesteś także kuloodporny. - nadal nie patrzałam  na niego, tylko przed siebie
- Dlaczego?
- Bo to TY idziesz wszystko powiedzieć Charliemu
<Edward?>

Od Olivii - C.D Daniela

Lekko przechyliłam głowę...
-Tak?
-No więc..tak..ja...
-Jesteś wampirem?-dokończyłam za niego cicho.
-Tak..ale..skąd ty to wiedziałaś?
-Żaden ale to żaden normalny człowiek nie ma tak niskiej temperatury ciała i takich tęczówek...
-Taak..a w związku z Twoim wnioskiem...czy ty też nie jesteś wampirem?
-A więc to godzina wyznań?-westchnęłam
-Tak..-spojrzał na mnie-Więc?
-Tak..jestem wampirem...-powiedziałam cicho i spuściłam wzrok a on lekko uniósł moją głowę i spojrzał na mnie.
-Przecież to nie Twoja wina,prawda?-zerknął mi w oczy...
-Pół tak i pół nie...-powiedziałam cicho a on westchnął.
-A w jakich okolicznościach to się stało?-lekko przechylił głowę.
-Nie chcę o tym mówić-spuściłam wzrok...gdybym była człowiekiem,na pewno byłabym teraz czerwona jak burak...
<Daniel?>

Od Edwarda- C.D Belli

-No więc, jak pewne kiedyś obiło ci się o uszy..Volturi nie dopuszczają do tego, aby jakikolwiek człowiek wiedział o istnieniu wampirów...I najwyraźniej dowiedzieli się, że ty już o nas wiesz, więc zapewne posłali tu siostrę Jane, po to aby cię tam sprowadzić i.. wiesz...
-Tak..Domyślam się..A więc jedynym sposobem żebym przeżyła,to zamienienie mnie w wampira?- zrobiła wielkie oczy.
-Niestety..Ale póki co, wątpię zebyś jak na razie ruszała się gdzieś z domu..
<Bella?>

Od Daniela- C.D Olivii

Skąd ona mogła to wiedzieć..?I jeszcze jedno..Jak jej na to odpowiedzieć..?O ile wiem, to ludzie nie powinni wiedzieć o istnieniu wampirów..
-Em..Na razie zajmijmy się lekcją..- spojrzałem na książki.- Chyba..Odpowiem ci potem..
-Okej..
Następne lekcje mijały bardzo szybko..Kiedy wszystkie się skończyły, podczas wychodzenia ze szkoły, zobaczyłem Olivię. Podszedłem do niej i chwyciłem za rękę.
Poprowadziłem ją do lasu..Dziwne..Jej ręka była bardzo zimna..Żaden człowiek na pewno nie mółby mieć tak zimnej temperatury...
-Olivio...No więc, w związku z twoim pytaniem..
<Olivia?>

Od Edwarda- C.D Belli

Kiedy usłyszałem za sobą śmiech Emmetta, zrobiło mi się trochę głupio...Ale pomimo to, postanowiłem się spytać:
-Z czego się śmiejesz?
-Heh..Nic..-zaśmiał się- Sorry że przeszkadzam, już sobie idę.- powiedział po czym wyszedł z pokoju.
-Edwardzie..Przepraszam..- powiedziała zarumieniona Bella.
-Za co?Nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć . -uśmiechnąłem się lekko.- To jak?Chcesz jeszcze zostać u mnie na tą noc, czy mam zawieść cię do domu?
<Bella?>

Od Olivii - C.D Daniela

Uśmiechnęłam się do niego zachęcająco.
-No chooodź leniu-powiedziałam ze śmiechem i chwyciłam go za łokieć który...wydał mi się bardzo chłodny,spojrzałam na niego dalej się uśmiechając i udawałam,że nic nie zauważyłam.Westchnął i uśmiechnął się do mnie.
-No dobra,dobra,już idę-wstał i spojrzał na mnie a ja zsunęłam dłoń z jego ręki po czym bez słowa ruszyliśmy ku wyjściu a faceci których mijałam ciągle za mną wykrzywiali głowy i wręcz pożerali mnie wzrokiem,przyspieszyłam trochę kroku a Daniel na mnie spojrzał lekko zdziwiony.
-Aż tak kochasz biologię?
-Po prostu chodź stąd jak najprędzej-rzuciłam przez ramię a on lekko się rozglądając chyba skumał o co mi chodzi i też przyspieszył kroku.Otworzył przede mną drzwi,przepuścił mnie i szliśmy dalej korytarzem bez słowa.Weszliśmy do sali od biologii,na szczęście nauczyciela jeszcze nie było,usiadłam na swoim miejscu,na końcu sali przy oknie a Daniel usiadł obok mnie chyba przez przypadek obcierając się o mnie lekko ramieniem a ja na niego spojrzałam.
-Daniel...-powiedziałam cicho.
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Zadam Ci dziwne pytanie..nie sądź,że jestem wariatką czy coś ale....czy Ty...jesteś wampirem?-powiedziałam jeszcze ciszej i spuściłam wzrok.
<Daniel?>

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Od Daniela- C.D Olivii

I co tu powiedzieć..Ona nie może się dowiedzieć że jestem wampirem..
-Niezbyt jestem głodny..A ty, jesteś pewna że nic nie zjesz?
-Tak- uśmiechnęła się.
-Okej..No więc lunch bez jedzenia, spoko- zaśmiałem się- Ale za to będziemy mieli więcej czasu do poznania się, nie?
-Nom.
-No więc..Opowiesz mi coś o sobie?
-Jasne..- ...i zaczęła mówić o sobie. Kiedy skończyła, ja zacząłem.
Zadzwonił dzwonek. Olivia wstała, i powiedziała.:
-Nie idziesz na lekcje?..
-Em..Jakoś mi się nie chce..
<Olivia?>

niedziela, 23 czerwca 2013

Od Belli - C.D Edwarda

Uśmiechnęłam się zwycięsko.
- Ale, Bello... Jesteś tego pewna? Mówiłem ci już, że to nie jest żadna frajda...
Spojrzałam na niego. W jego oczach było widać, że zrobi, wszystko, żebym tylko zmieniła zdanie
- Jestem tego pewna
- Ale przez to stracisz kontakty z najbliższymi... Z Charliem, z Rene, z przyjaciółmi ze szkoły...
- Ciiii... - przyłożyłam mu palec do ust, po czym pocałowałam. On przybliżył mnie do siebie i objął w talii, a ja założyłam ręce na jego szyję. Gdy całował mnie namiętnie, moje serce przyspieszyło. Tym razem nie puścił mnie, tylko całował dalej, z coraz większą fantazją.
Wtedy do moich uszu doszedł śmiech. Mój ukochany puścił mnie i spojrzał na kogoś za mną. Odwróciłam głowę i ujrzałam tarzającego się ze śmiechu Emmetta. Mimowolnie zarumieniłam się
<Edward?>

Od Edwarda-C.D Belli

Cała Bella..Ona zawsze musi coś wymyślić..A zapowiadało się tak cudownie..Ale muszę się zgodzić..Już nigdy nie che się rozstawać z moją ukochaną..Chodź by nie wiem co!
-Em..Mogę jeszcze pomyśleć?- spytałem.
-No..- westchnęła.
Weszliśmy do środka..Nastała chwila ciszy,Bella specjalnie się nie odzywała, czekała na to aż ja to zrobię..Aż powiem jej czy ją zamienię, czy nie..
-Dobrze Bello..Zamienię cię w wampira..
<Bella?>

Od Olivii - C.D Daniela

Uśmiechnęłam się do niego.
-Olivia Kopprih,miło poznać-wyciągnęłam do niego rękę i uśmiechnęłam się słodko,a on odwzajemnił uśmiech i uścisnął moją dłoń.
-Jaką masz teraz lekcję?A raczej..do której klasy chodzisz?-zapytałam nadal się uśmiechając,w końcu pierwsze wrażenie musi być.
-Teraz mam biologię..a chodzę do 3 klasy liceum-uśmiechnął się-A ty?
-Też do 3.
-Wyglądasz bardzo młodo jak na 18 lat-zmierzył mnie wzrokiem.
-A kto powiedział,że jestem taka stara,mam 15 lat-powiedziałam z lekkim śmiechem.
-To co ty robisz już w klasie maturalnej?-zaśmiał się.
-No cóż...po teście szóstoklasisty uznali,że gimnazjum nie koniecznie jest mi potrzebne.
-Farciara.
-No przecież wiem-powiedziałam ze śmiechem.
-Teraz jest długa przerwa..idziemy razem na lunch?-uśmiechnął się do mnie.
-Chętnię-odwzajemniłam uśmiech i oboje ruszyliśmy do stołówki.Usiedliśmy przy stoliku.
-Nic nie bierzesz do jedzenia?-spojrzałam na niego.
-Mógłbym Cię spytać o to samo-uśmiechnął się.
-Ja się odchudzam-wzruszyłam ramionami próbując zataić fakt,że jestem wampirem...-A ty chyba nie masz powodów do głodówki,prawda?
<Daniel?>

Od Belli - C.D Edwarda

Byłam taka szczęśliwa. Jednak strach przezwyciężył. Co powie Charlie? Dopiero co ukończyłam szkołę, a tu wychodzę za mąż? Jak to będzie z Edwardem?
- Edwardzie - nagle stanęłam
- Tak? - spojrzał na mnie przejęty
- Zmieniłam zdanie - powiedziałam, nie patrząc na niego. Jednak zauważyłam, że cały pobladł
- Wyjdę za ciebie pod jednym warunkiem
- Jakim?
- Zmienisz mnie w wampira
<Edward??>

Od Daniela

Kiedy miałem 17 lat, zostałem zamieniony w wampira..Jak to się stało?Nie będę za dużo opowiadał. Po prostu chodziłem gdzieś po nieznanych ulicach, i nagle jakiś koleś(wampir pojawił się za mną, wgryzł w szyję, ale całej krwi nie wypił..Chciał stworzyć swoją armię, do której ja miałem należeć.
Uczyłem się bardzo szybko. Zamieniałem wiele ludzi w te same potwory co ja, ale też wiele zabijałem..
Ale w końcu, kiedyś się opamiętałem..Odszedłem z armii.Postanowiłem nie przechodzić na dietę zwierzęcą. Będę dalej wypijał krew z ludzi, ale tylko tych nieznajomych..Ludzie z którymi będę się spotykał w miarę często, zostawię w spokoju, powstrzymaś się jeszcze umiem..
Niedawno, trafiłem do małego miasta, Forks. Znalazłem tam pewien opuszczony dom, który doprowadziłem do takiego stanu, aby mógł być użyteczny, po czym zapisałem się do szkoły..
Podczas spaceru korytarzem, spotkałem pewną dziewczynę..
-Cześć, Daniel Khan, a ty?
<a ty? XD>

Od Edwarda- C.D Belli

Kiedy Bella powiedziała 'tak', byłem bardzo zadowolony...Chciałbym się teraz rozpłakać, ale niestety nie mogłem..
Włożyłem jej pierścionek na palec.
Namiętnie ją pocałowałem, po czym pomogłem jej wstać, wziąłem na barana i szczęśliwy pobiegłem do domu.
Przed wejściem postawiłem ją przed drzwiami, a kiedy to zrobiłem, ona mocno mnie przytuliła.
-Kocham cię, Edwardzie.
-Ja ciebie też, Bello...
<Bella?>

Zaje*isty filmik

Po prostu musicie to obejrzeć, dać lajka i subkryptować!

Nowy członek - Daniel Khan!

 Daniel Khan

Od Belli - C.D Edward

Nie mogłam uwierzyć. Patrzyłam na klękającego przede mną Edwarda ze łzami w oczach. Nie umiałam odpowiedzieć. W pudełeczku był śliczny pierścionek z kilkunastoma diamentami.
- Ja... - powiedziałam szeptem
Spojrzał mi w oczy. Było widać, że to dla niego bardzo ważne
- Edwardzie ja... Nie wiem co powiedzieć - po policzkach ciekły mi łzy
- Powiedz to co czujesz - powiedział swoim anielskim głosem
- Ja... Tak! - powiedziałam, nadal płacząc
<Edward?>

Od Edwarda- C.D Belli

-Em..Czy Charlie wie, że tutaj jestem?
-Tak..Przy okazji powiedziałem mu, że zostaniesz tu trochę na dłużej..Jeszcze na tą noc, a jak chcesz, nawet na więcej- wyszczerzyłem zęby. 
-Chciałabym..Ale Charlie gdyby nie ja, zatruł by się tymi dziadostwami, które kupuje w barze..- westchnęła.
-No tak..To co robimy?Dzisiaj ty planujesz cały nasz dzień.- uśmiechnąłem się. 
-Okej..Pójdziemy na spacer?Chciałabym pobyć z tobą sama.
-Jasne, gdzie chcesz iść?
-Nie wiem...Gdzie kolwiek..
-Okej.- wstałem- Ja będę czekał na dole, a ty idź do Alice, i poproś ją o jakieś wygodne ubranie, w którym mogłabyś iść np. w góry, ok?
-Dobra..- jęknęła.
Ruszyłem do salonu. Bella przyszła po ok. 15 minutach. Miała na sobie ubraną granatową bluzkę na ramiączkach raz białe spodenki, oraz trampki.
Ruszyliśmy. 
Razem doszliśmy do wniosku, że pójdziemy w góry.
-Dasz radę iść dalej?- spytałem.
-Nie..Chyba nie..- od powiedziała zmęczona.
-Okej..- podszedłem do niej i wziąłem ją na barana i pobiegłem na sam szczyt.
Było tam bardzo uroczo..Siedliśmy pod wielkim drzewem.. Kiedy słońce lekko zaczęło zachodzić, wstałem, wyciągałem małe pudełko i ukląkłem przed Bellą.
-Isabello Marie Swan, czy uczynisz mi ten zaszczyt, i zostaniesz moją żoną?
<Bella?>

Od Belli - C.D Edwarda

- Możemy zostać - uśmiechnęłam się. Było tak cudownie! Chciałam, żeby ta chwila nigdy nie ustała...
- Dla ciebie wszystko - wyszeptał mi do ucha i znów zaczęliśmy się kołysać
Zamknęłam oczy, opierając głowę o jego tors.
~~Jakiś czas później
Otworzyłam oczy w jasnym pomieszczeniu. Byłam tutaj tylko kilka razy, jednak wiedziałam, że jestem u Cullenów. Rozejrzałam się, a na stoliku obok ujrzałam talerz z naleśnikami. Uśmiechnęłam się do siebie, jednak nie tknęłam ich. Przez okno zauważyłam, że niebo jest jeszcze ciemne.
- Obudziłaś się - usłyszałam znajomy głos
Odwróciłam się i ujrzałam Edwarda
<Edward?>

Od Edwarda- C.D Belli

-Może to był zł pomysł żeby cię tu wziąść?- powiedziałem cicho.
-Nie..Idealny.- powiedziała po czym oparła głowę o moją pierś i wraz ze mną zaczęła powoli tańczyć.
Kiedy piosenka się skończyła, pocałowałem moją miłość,i powiedziałem:
-Chcesz już iść, czy tańczymy dalej?
<Bella?>

Od Belli - C.D Edwarda

- Kto to był? - zapytałam, zapinając pasy - I gdzie jedziemy?
- Siostra Jane - powiedział z odrazą
- Co ona tutaj robiła? - przestraszyłam się. Carlisle opowiadał mi o mrocznym rodzeństwie - Jane oraz Alecu. Jednak słowem nie wspomniał o niej...
- Ech... Volturi chcą cię zobaczyć - powiedział, tym razem smutno
Moje serce stanęło. Carlisle opowiadał nie tylko o tamtym rodzeństwie. Mówił o jeszcze straszniejszej trójce - Aro, Kajusz i Marek. Przez te historie o nich, miałam koszmary.
Aro, Kajusz i Marek byli... Jakby to nazwać... Władcami wampirów... Mieszkali w Volterze, a ich prawa (tzn. prawa wampirów) były ostre. Każdy człowiek, wiedzący o istnieniu nieśmiertelnych bóstw, musiał zostać zabity. Skąd to wszystko wiedział ojciec mojego ukochanego? Bo mieszkał z nimi przez około wiek.
- Ale... Po co?
<Edward?>

Od Belli - C.D Edwarda

- Gdzie idziemy? - spytałam, gdy wyprowadził mnie na dwór
- Chodź - uśmiechnął się tajemniczo i pociągnął mnie za sobą
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, byłam zagubiona.
Mój mały bóg zaciągnął mnie do jakiejś altanki. Była mała, ale uroczo. Tam odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął tajemniczo. Następnie przybliżył do mnie, objął w talii. Serce mi przyspieszyło, policzki się zaczerwieniły, a oddech przyspieszył. Spojrzał na mnie, marszcząc czoło.
<Edward?>

Od Edwarda- C.D Alexandry

Jane ma siostrę?Tego jeszcze akurat nie wiedziałem..
- Jane ma siostrę?
- No tak..Czego się dziwisz?Chyba bym nie kłamała.- warknęła.
- No nie wiem..Dobra..Idę, pa.- powiedziałem po czym ruszyłem za Bellą.
- Nie..- zatrzymała mnie.- Powiedz mi, gdzie ona jest, posłuchaj zanim nie jestem zła.
- Nie, po moim trupie, zostaw ją w spokoju- warknąłem i pobiegłem do Belli. Podnisłem ją i wszedłem do samochodu. Ruszyłem..
<Bella?>

Od Edwarda- C.D Belli

Z Bellą na balu, było cudownie..I niby że ona nie potrafiła tańczyć..
-A mówiłaś, że nie potrafisz tańczyć- zaśmiałem się.
-Bo nie potrafię..Tylko ty świetnie prowadzisz- uśmiechnęła się.
-Wiem- odwzajemniłem uśmiech.
Kiedy piosenka się skończyła, do Belli podszedł Mike..
-Mogę prosić do tańca?- spytał.
-Em..Jasne..Ale ostrzegam, nie zbyt dobrze tańczę.
-Nom..Jakoś nie wierzę- zaśmiał się, po czym podał jej rękę, a ona chwyciła
Usiadłem przy stole, po chwili przyszła do mnie Alice, i powiedziała:
-Tańczysz?
-Jasne.- powiedziałem i wstałem.
Zacząłem tańczyć z moją siostrą. Wirowaliśmy na parkiecie razem z Rosalie i Emmettem, oraz paroma innymi nowymi wampirami. Piosenka się skończyła..
Poszedłem do DJ'a, i poprosiłem o jakąś wolną piosenkę. Zgodził się.
Poszukałem Bellę, a kiedy ją znalazłem, chwyciłem za rękę i poprowadziłem na dwór.
<Bella?>

sobota, 22 czerwca 2013

Od Alexandry

Chodziłam po tym zadupiu, Forks. Matko, mniejszego miejsca się nie dało =,=
Dobra,  jestem tu tylko do tej Swan, pomyślałam
Gdy tak szłam, wpadła na mnie jakaś dziwka. Była... Ugh...
- Uważaj, jak łazisz - warknęłam
- Przepraszam - powiedziała cicho. W jej głosie było słychać strach. Nie dziwię, się miała się czego bać.
- Dobra, won mi z oczu - wytknęłam i jednym zwinnym ruchem odepchnęłam ją od siebie. Natychmiast podbiegł do mnie jakiś rudowłosy kretyn.
Jednak... Coś w tym idiocie było fajnego... Co? Sama nie wiem...
- Przeproś ją - warknął, patrząc na mnie oczami... Złotymi?
Już się boję, pomyślałam
- A i masz czego - wytknął
Skąd on o tym wiedział?!
- Nie musisz wiedzieć. Teraz przeproś Bellę
Czyżby to była ta Swan?
- Czego od niej chcesz?
- Pewni goście chcą z nią pogadać
A, że to Volturi, to nie musiał wiedzieć.
- Czego od niej chcą? - wycedził, wściekły
- Skąd ja mam wiedzieć? Czy noszę nazwisko Volturi? Nie, więc pytania do Jane
- Masz z nią kontakt?
- Deklu, to moja siostra
<Edward?>

Nowy członek - Alexandra Dequento!

Alexandra Dequento

Nowy członek - Leah Clearwater!

Leah Clearwater

Od Setha

Biegałem po lesie, jak zawsze w postaci wilka. Od kilkunastu godzin byłem na nogach, na patrolu. Sam ostatnio stawał się coraz ostrzejszy. Kazał nam patrolować teren kilka godzin.
Seth, zmiana, usłyszałem w głowie głos Jacoba
W końcu, pomyślałem. Jestem wykończony!
No nie mów. Jesteś na chodzi pół doby
PÓŁ?!, zdziwiłem się
Tak. Sam jest coraz gorszy, westchnął
No nie mów, ziewnąłem
Dobra, wracaj do domu
Nie chcę, zaczął marudzić
Bo?
Leah, powiedziałem tylko
<Jacob?>

Nowy członek - Seth Clearwater!

Seth Clearwater

Od Jacoba - C.D Luny

Uśmiechnąłem się do niej.
-2 liceum,a ty?
-3...
-Aha,no cóż..wychodzi na to,że jesteś najstarsza-wyszczerzyłem zęby w uśmiechu a ona prychnęła.
-I co z tego?-udawała nadąsaną
-Szczerze?
-Nom.
-Nic.
-Ależ ty dowcipny.
-No przecież wieem.
-Dobra,to chcesz się dalej przejechać tym motorem czy nie?
-Bardzo chętnie-uśmiechnąłem się a ona rzuciła mi kluczyki,podszedłem do maszyny,włożyłem klucze do stacyjki i ruszyłem.
-Tylko mi go nie rozbij!
-Da się zrobić!-krzyknąłem do niej przez ramię.Jeździłem tak przez 8-10 minut po czym podjechałem na parking,do Luny i się uśmiechnąłem.
-I co?Maszyna żyje?Żyje
-To świetnie-uśmiechnęła się do mnie a ja zsiadłem z motoru.
-To naprawdę szybkie cacko.
-No wiem..ale wolę się nie rozpędzać,aby się nie rozbić..-popatrzyła na zegarek w telefonie.-Sorry,już muszę jechać,fajnie się gadało,pa!-po czym odjechała.

Od Belli - C.D Edwarda

Pokiwałam głową. Przy wirującej na parkiecie Alice i Rosalie nie miałam szans. Edward widząc na mojej twarzy grymas, westchnął. Spuściłam głowę i zaczęłam wpatrywać się w czarne szpilki, w które  mnie wcisnął mój ukochany.
- Bello, proszę... - wyszeptał do mojego ucha
Nagle zaczęła lecieć ballada. Spojrzałam na niego. W jego oczach było widać nadzieję. Skinęłam głową, a on uśmiechnął się szarmancko po czym wyciągnął w moją stronę dłoń. Złapałam ją, a gdy poczułam jej chłód, czułam się trochę pewniej.
Naprawdę, z Edwardem umiałam tańczyć! Razem wirowaliśmy po parkiecie, niczym czarne łabędzie. Gdy ten patrzył mi w oczy, pocałowałam go, po czym oparłam głowę o jego tors.
<Edward?>

Od Edwarda- C.D Belli

-Czyli idziesz ze mną, tak?
-Jasne..Nie umiem tańczyć, ale dobra..
-Umiesz, umiesz..Jeszcze nawet o tym nie wiesz, ale umiesz.- uśmechnąłem się.
Ruszyliśmy do auta.
Kiedy dojechaliśmy już do szkoły, otworzyłem drzwi dziewczynie, i   podałem rękę. W środku, było już wiele ludzi, ale na sali balowej tańczyli głównie Alice i Jasper, oraz Rosalie i Emmett.
Bella lekko zbladła..
-Mogę cię prosić do tańca?- spytałem.
<Bella?>

Od Luny- C.D Olivii

-Dzięki..Ale ie trzeba było..Wytrzymałabym..
-Spoko,widziałam jak zbladłaś- uśmiechnęła się.- Dobra, zajmijmy się teraz lekcją, bo będą jeszcze jakieś inne problemy.
-Okej.
Kiedy lekcja się skończyła, ruszyłam przed szkołę. Siadłam na schodach. Po chwili obok mnie pojawiła się Olivia.
-Mogę się dosiąść?
-Jasne.
-Może opowiem o sobie więcej..- powiedziała, po czym zaczęła o sobie opowiadać.
Kiedy skończyła, ja opowiedziałam jej o sobie.
Następne lekcje minęły mi bardzo szybko. podczas Lunchu, siedziałam przy stoliku z moją nową koleżanką, oraz paroma innymi osobami..Zdążyłam się już nawet z zaklimatyzować.
Po szkole ruszyłam do mojego motocyklu. Pamiętałam o obietnicy, którą złożyłam tamtemu chłopakowi. Jeśli bedzie gdzieś niedaleko, dam się mu przejechać, jeśli nie to nie..A jednak tam był. Podszedł do mnie i powiedział:
-To jak, mogę się przejechać?
-Okej, ale nie za daleko, ok?Tak w ogóle, jestem Luna McCuntrey, a ty?
-Jacob Black.- uśmiechnął się.
-Aha..Która klasa?- spytałam.
<Jacob?>

Od Belli - C.D Edwarda

Spojrzałam na swoją szyję. Mój ukochany zawiesił na niej śliczne serduszko z dwoma diamentami w błękitnym kolorze. Naszyjnik był cudowny.
- Edward... Ja... - nie umiałam nic powiedzieć.
- Proszę - spojrzał na mnie. Utonęłam w jego złotych oczach, moje serce gwałtownie przyspieszyło.
<Edward? Sorry, że krótkie>

Od Edwarda- C.D Belli

Kiedy wyciągłem sukienkę, Bella zbladła. Była prawie taka biała jak ja.
-Proszę- uśmiechnąłem się- W tej będziesz wyglądać pięknie.
-Niee, błagaam!Tylko nie ta!
-Proszęę!- zrobiłem wielkie oczy- Zrób to dla mnie, dla nas, ten wieczór będzie idealny.
-No dobra!
Pocałowałem ją, po czym zaprowadziłem do łazienki i poczekałem aż się przebierze.
Kiedy już wyszła z łazienki, powiedziałem: 
-Wyglądasz..Cudownie..Nie..To za mało powiedziane.
-No wątpię, ale dobra..Dzięki.
-Chodźmy jeszcze do mojego pokoju, okej?
-Ok.
Ruszyliśmy do pokoju..Kiedy byliśmy w środku, wyciągłem małe pudełko i wyciągnąłem to co było w jego środku, po czym włożyłem na szyję mojej ukochanej.
-Bello, pójdziesz ze mną na dzisiejszy bal?- uśmiechnąłem się.
<Bella?>

Od Edwarda- C.D Olivii

-Przepraszam..Nie chciałem tak mocno - powiedziałem kiedy dziewczyna odwróciła się w moja stronę.
-Spokoo.
-Nowa?- uniosłem brwi.
-Tak -uśmiechnęła się.
-Wampirka?- dalej miałem uniesione brwi.
-Skąd wie...- nie dokończyła, ponieważ powiedziałem:
-Też- uśmiechnąłem się, po czym zeskoczyłem z drzewa.
-Aha.
-Jestem Edward Cullen, a ty Olivia Kupprih, mam rację?
-Tak..Skąd ty to wszystko wiesz?
-Czytam w myślach..
Kiedy dziewczyna też zeszła ze drzewa, ruszyłem w stronę szkoły, a ona poszła za mną. Opowiedzieliśmy o sobie trochę. Przed szkołą siedziała Bella, podeszłem do niej i ucałowałem w policzek.
-Cześć, kto to?- sptyała.
-Koleżanka..Też wampirka- powiedziałem cicho.- Olivia, to moja dziewczyna Bella Swan.
<Olivia, Bella?>

Od Belli - C.D Edwarda

Byłam w siódmym niebie. Cały dzień z moim małym bogiem! O mało się pode mnie nogi nie ugięły.
- Z góry mówię-idziemy tam, gdzie nie ma tej małej mendy - uśmiechnęłam się szeroko
- Pod jednym warunkiem
Westchnęłam.
- Jakim?
- Ubierzesz jedną z kreacji od Alice
Jęknęłam. Ten to miał pomysły.
- Ale dlaczego? Weź mnie nie torturuj! - palnęłam
Edward tylko uśmiechnął się tajemniczo
- Mogę chociaż wybrać? - zaprzeczył. Teraz to mi się chciało płakać.
Podszedł do szafy i zaczął grzebać.
"Błagam weź nie tamtą czarną" - modliłam się w duchu
Jak na zawołanie musiał wyjąć moją zmorę. To czarną sukienkę z tym okropnym trenem...
<Edward?>

Od Olivii - C.D Luny

Spojrzałam na dziewczynę która obok mnie usiadła.
-Hey,jestem Olivia,a ty?-dziewczyna zmierzyła mnie lekko podejrzliwym wzrokiem...
-Jestem Luna..a ty..nie jesteś czasami zbyt młoda,aby siedzieć w tej klasie?
-Zamiast do gimnazjum,wsadzili mnie od razu do liceum.
-A dlaczego?
-Uważali,że nie będzie mi to potrzebne...no a mi to na dobre wychodzi..w końcu nie każdy kończy liceum w wieku 15 lat-uśmiechnęłam się
-15 lat?!-wykrzyknęła półtonem,a nauczyciel natychmiast podszedł do naszej ławki i rąbnął długą linijką o stół z głośnym hukiem,aż podskoczyłyśmy.
-Co to mają być za pogaduchy!?Zostajecie godzinę po lekcjach!-powiedział zdenerwowany...Zauważyłam,że Luna pobladła...musiałam coś szybko wymyślić,abym chociaż przynajmniej ja siedziała w tej kozie zamiast niej...
-Panie profesorze...to ja powiedziałam..-próbowałam jej bronić.
-Jak to..przecież to z ust panny McCountrey wyszły te słowa-powiedział nadal wkurzony...
-Czyżby pan mnie posądzał o kłamstwo?-powiedziałam słodkim,melodyjnym głosem,oraz uśmiechnęłam się uroczo,a on tylko westchnął głęboko...
-No dobrze...panna Luna jest zwolniona z karnych godzin po lekcjach-po czym odszedł do tablicy,a ja odchyliłam się na krześle i westchnęłam z ulgą...
<Luna?>

Od Luny

Kiedy się urodziłam, trafiłam do domu dziecka..Dopiero w wieku 18 lat, zostałam zaadoptowana przez pewną rodzinę z Forks w stanie Waszyngton..Kiedy miałam 19 lat, zaczęłam chodzić do szkoły.W środku semestru. No fajniee XD..
Wstałam rano, zjadłam śniadanie, po czym wyszłam na dwór, wsiadłam na swój Motocykl i ruszyłam do szkoły, jakoś bardziej interesowały mnie te motory, motocykle, samochody oraz deskorolki a nie te takie różowe pierdołki..Kiedy dojechałam, po zaparkowaniu, podszedł do mnie jakiś koleś i powiedział:
-Hej, nowa?
-Tak..
-Fajny masz motocykl- uśmiechnął się. No jasne...
-Dzięki.
-Skąd go masz?
-Rodzice mi kupili- osoby, które mnie zaadoptowały, były bogate..I często kupywali mi wiele rzeczy, przez co czasami byłam brochę rozpuszczona, ale starałam się być taka jak najmniej..
-Aha..Dałabyś się nim przejechać?
-Em..Może potem, na razie muszę iść, cześć.- powiedziałam po czym ruszyłam do szkoły. Akurat zadzwonił dzwonek..Ruszyłam do klasy, podeszłam do nauczyciela, który przedstawił mnie klasie i kazał siadnąć obok jakiejś dziewczyny. Tak zrobiłam.
-Cześć. -powiedziałam.
<Dziewczyno, z którą mam siedzieć?XD>

Od Edwarda- C.D Belli

-Edward, weź mnie proszę bardziej nie denerwuj!Wczoraj w tym sklepie było okropnie!- wydarła się.
-Spokojnie..Chyba wiem jak poprawić ci chumor- uśmiechnąłem się, po czym ją pocałowałem, a ona go odwzajemniła. Po chwili lekko odsunąłem ją od siebie..Była uśmiechnięta od ucha do ucha, ale jednak kiedy ją powstrzymałem od dalszego całowania, lekko posmutniała- Dzisiaj cały dzień spędzę razem z tobą, okej?Nie oddalę się nawet na chwilkę.
<Bella?>

piątek, 21 czerwca 2013

Od Olivii

Chodziłam zamyślona po jakimś znowu nieznanym mi lesie... Rozejrzałam się wokoło gdy nagle usłyszałam jakieś ciche kroki,szybko,bezszelestnie i z gracją wspięłam się na drzewo i usiadłam na gałęzi. Spojrzałam w dół,mając nadzieję,że ten ktoś mnie nie zobaczy. Odgłosy kroków były coraz bardziej głośniejsze...coraz bliższe... Wsunęłam się głębiej w kępę liści i oparłam plecami o główny pień drzewa. Nagle...coś się na dole poruszyło,zachrzęściło,szybko spojrzałam w dół i ujrzałam jedynie lekki zarys jakiejś postaci...chyba człowieka. Istota rozejrzała się,okręciła wokół własnej osi...No nie..pewnie mnie wyczuł-pomyślałam lekko przestraszona i bezszelestnie,jak najszybciej wdrapałam się trochę wyżej. To był zły ruch...Postać od razu mnie dojrzała i zaczęła się powoli wspinać po drzewie.Przesunęłam się jak najgłębiej na gałąź,a ona się niebezpiecznie zwężała.Gdy ten ktoś był już wystarczająco blisko...już miałam skoczyć,gdy nagle coś mnie szarpnęło mocno za ramię...
<Co lub kto to był?>

Nowe członkienie - Luna i Olivia!

Luna McCuntrey


 Olivia Kopprih

Od Belli - C.D Edwarda

- Weź mi nie przypominaj - westchnęłam
- Było aż tak źle? - przekręcił głowę
- GORZEJ! - krzyknęłam
- Jakoś w myślach Alice, ta była z siebie zadowlona
- Bo kazała mi się przebrać w jakieś kiecki - warknęłam - I dodatkowo wszystkie mi kupiła! - pożaliłam się
- O moje ty biedactwo - przytulił mnie. Tłumił śmiech, czym mnie bardzo wkurzył
<Edward?>

Od Edwarda- C.D Belli

-Okej..Jak chcesz- wyszczerzyłem zęby i podeszłem do okna.
-Niee, nie chce!- krzyknęła.
-Haha!Ale i tak muszę już iść..Emmett i Jasper coś ode mnie chcieli..
-Okej..- powiedziała smutno.
Przytuliłem ją i wyszedłem.
Polowanie, bardzo dobrze mi się udało, i wątpię żebym w najbliższym razie musiał jeszcze na jakieś wyruszać..Na szczęście.
*Dzień potem*
Kiedy spotkałem Bellę w szkolę, od razu powiedziałem:
- I jak było wczoraj?
<Bella?>

Od Belli - C.D Edwarda

- A... ALICE?! - krzyknęłam
Już to widziałam - cały dzień po centrum handlowym, przymierzając mnóstwo ciuchów... Ugh...
- Naprawdę przepraszam... - spuścił głowę
- Ja cię normalnie zabiję! - krzyknęłam ze śmiechem. Podniósł głowę i uśmiechnął się do mnie.
- Dobra, dobra, idź - westchnęłam i popchnęłam go. Jednak stał w miejscu.
<Edward?>