- Gdzie idziemy? - spytałam, gdy wyprowadził mnie na dwór
- Chodź - uśmiechnął się tajemniczo i pociągnął mnie za sobą
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, byłam zagubiona.
Mój mały bóg zaciągnął mnie do jakiejś altanki. Była mała, ale uroczo. Tam odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął tajemniczo. Następnie przybliżył do mnie, objął w talii. Serce mi przyspieszyło, policzki się zaczerwieniły, a oddech przyspieszył. Spojrzał na mnie, marszcząc czoło.
<Edward?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz