Uśmiechnąłem się do niej.
-2 liceum,a ty?
-3...
-Aha,no cóż..wychodzi na to,że jesteś najstarsza-wyszczerzyłem zęby w uśmiechu a ona prychnęła.
-I co z tego?-udawała nadąsaną
-Szczerze?
-Nom.
-Nic.
-Ależ ty dowcipny.
-No przecież wieem.
-Dobra,to chcesz się dalej przejechać tym motorem czy nie?
-Bardzo chętnie-uśmiechnąłem się a ona rzuciła mi kluczyki,podszedłem do maszyny,włożyłem klucze do stacyjki i ruszyłem.
-Tylko mi go nie rozbij!
-Da się zrobić!-krzyknąłem do niej przez ramię.Jeździłem tak przez 8-10
minut po czym podjechałem na parking,do Luny i się uśmiechnąłem.
-I co?Maszyna żyje?Żyje
-To świetnie-uśmiechnęła się do mnie a ja zsiadłem z motoru.
-To naprawdę szybkie cacko.
-No wiem..ale wolę się nie rozpędzać,aby się nie rozbić..-popatrzyła na
zegarek w telefonie.-Sorry,już muszę jechać,fajnie się gadało,pa!-po
czym odjechała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz