Nie do końca mu wierzyłam. Postanowiłam zmienić temat
- Zmieniłeś się. - zaczęłam
- Phi - przewrócił oczami
- Prawie cię nie poznałam...
- No nie mów... - uśmiechnął się szarmancko
- Bardzo się zmieniłeś... - powiedziałam zdezorientowana
- Cóż... Długo się nie widzieliśmy... A właśnie - co tu robisz?
- Przyjechałam tu...
- Dlaczego? Nie wolisz mieszkać na Florydzie?
- No wolę... - zaczęły się schody - Ale nie mieszkam tam, jak widzisz...
- Bo...?
- Długa historia...
- Możesz to streścić - mrugnął
- Przyjechałam tu, bo mama z Philem wyjechała
- Jakim Philem?
- Drugi chłopak mamy... Zaraz po Charliem...
- Aha... Na jak długo jesteś?
- Jak mi się chce... Jestem już prawie dorosła... - uśmiechnęłam się delikatnie
- Mam nadzieję, że na długo... Przejdziemy się?
- Ja? Wiesz dobrze, jaką jestem niezdarą...
- E tam... Chodź... - złapał mnie za nadgarstek i...
<Jacob>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz