- Ale...
- Żadnego ale! Nie ruszasz się stąd aż do podróży poślubnej! - warknął. Był naprawdę rozgniewany. Patrzył na drogę, wściekły. Nigdy nie widziałam go tak rozwścieczonego. Przyznam, trochę się bałam.
Postanowiłam uspokoić się, patrząc przez okno. Jednak gdy tylko odwróciłam wzrok, ten gwałtownie przyspieszył. Moje serce gwałtownie przyspieszyło, gdy zaczął dochodzić do 200km na godzinę. Ten, wyczuwając mój puls, zahamował i spojrzał na mnie przestraszony
<Edward?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz