- Na serio mam ten zaszczyt? - uniosłam brew
- Ten jedyny raz
- Będzie jeszcze jeden. - uśmiechnęłam się tajemniczo
- Raczej datę ślubu ustali Alice...
- Czemu?
Spojrzał na mnie wymownie. No tak, bo to ona musiała wszystko urządzić...
- Dobra wiem... - mój ukochany w niezwykle szybkim tempie znalazł się przy fortepianie, do którego zasiadł i zaczął grać moją kołysankę. Oparłam się o fortepian, patrząc na niego, jak zwinnie porusza rękami na klawiaturze. Gdy zagrał ostatnią nutę, wyciągnęłam szyję i pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek z pasją, a gdy w końcu mnie puścił, powiedziałam:
- Jest jeszcze jeden warunek
- Jaki?
- W czasie miesiąca miodowego... - spojrzałam mu w oczy. Chyba zrozumiał, o co mi chodziło.
<Edward?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz