Chodziłam zamyślona po jakimś znowu nieznanym mi lesie... Rozejrzałam
się wokoło gdy nagle usłyszałam jakieś ciche kroki,szybko,bezszelestnie i
z gracją wspięłam się na drzewo i usiadłam na gałęzi. Spojrzałam w
dół,mając nadzieję,że ten ktoś mnie nie zobaczy. Odgłosy kroków były
coraz bardziej głośniejsze...coraz bliższe... Wsunęłam się głębiej w
kępę liści i oparłam plecami o główny pień drzewa. Nagle...coś się na
dole poruszyło,zachrzęściło,szybko spojrzałam w dół i ujrzałam jedynie
lekki zarys jakiejś postaci...chyba człowieka. Istota rozejrzała
się,okręciła wokół własnej osi...No nie..pewnie mnie wyczuł-pomyślałam
lekko przestraszona i bezszelestnie,jak najszybciej wdrapałam się trochę
wyżej. To był zły ruch...Postać od razu mnie dojrzała i zaczęła się
powoli wspinać po drzewie.Przesunęłam się jak najgłębiej na gałąź,a ona
się niebezpiecznie zwężała.Gdy ten ktoś był już wystarczająco
blisko...już miałam skoczyć,gdy nagle coś mnie szarpnęło mocno za
ramię...
<Co lub kto to był?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz